Abstract… where? Gdzie znaleźć abstrakcję…

Map

World map

Abstract photography – something weirdly difficult to define. But here I don’t intend to define, explain or instruct about that. Somehow we can feel when we have captured an abstract image – whether it is a detail, texture, pattern, geometry or anything of that sort. I see an abstract picture as a challenge – for our creativity as we are not to show something easily seen or portrayed, but to make an appealing image anyhow.

However, that is not the issue here. I’d like to think about the place where we shoot this kind of assignment.

The other day, during our photo club session, I suggested an exercise – to shoot an abstract image in five minutes not leaving the classroom. As it was a geography classroom, we had plenty of maps that we could use, various devices, metal, wood, and all sorts of things found n a classroom.

And the activity proved, predictably, very interesting and rather varied in the output. The students showed very different images, showing their way of perception.

As a conclusion, I thought it is pretty simple not to leave one’s premises, just wander around and look out for things which inspire us in some way, which appeal to our senses. All we gotta do is a tough easy task – try to capture an aspect of our favorite place at home, or take a photo making us feel cold, hot or wet so that the viewer has a similar impression. Piece of cake! 😐

As to where we can search for abstract inspiration, we could, for instance, go to the zoo:

Zebra

Stripes of nature

…or look around the park:

Silky water

…or even move the camera!

Simple camera movement turns the rather unappealing view of an apartment into an abstract image.

I definitely didn’t intend to give a full account of what abstract photography is. This post is more of what I concluded after a couple of occasions. If it moves you anyhow, please leave a mark of your presence underneath. 🙂

Oh, I almost forgot – anything you shoot, you should have fun, no matter what. This is exactly what we did in the classroom…

Fotografia abstraktu – coś raczej trudnego do zdefiniowania czy wyjaśnienia. Lecz nie mam tu zamiaru niczego definiować, uczyć, czy instruować. To, czy udało nam się ujęcie abstrakcyjne, czujemy jakimś sposobem – czy jest to szczegół, wzór, tekstura, fragment czegoś większego. Dla mnie abstrakcyjna fotografia jest swego rodzaju wyzwaniem – dla naszej kreatywności, umiejętności ujęcia czegoś, co nie jest oczywiste, łatwe do zidentyfikowania, ale mimo to wykonać kadr ujmujący formą, przenikliwością, lub wręcz zaskakujący.

Lecz tym razem nie o to tu chodzi. Chciałbym zastanowić się nad kwestią wyboru miejsca do popełnienia tego rodzaju fotografii.

Na jednym kółku fotograficznym wpadłem na pewne ćwiczenie – przez pięć minut, nie wychodząc z klasy, mieliśmy robić jak najróżniejsze zdjęcia abstrakcyjne. Efekt był, może i do przewidzenia, niesamowity. Każdy zaprezentował zupełnie odmienny punkt widzenia, każdy z nas zwracał uwagę na inne rzeczy (czasami nawet osoby…) – a to z kolei “opowiadało” różne historie o danej osobie.

Jednym z wniosków jest to, że bez większego wysiłku, przy odrobinie wyobraźni można wykonać najrozmaitsze ujęcia abstrakcyjne (i nie tylko!). Musimy jedynie być wrażliwi na to, co ma na nas jakiś wpływ, co sprawia, że odnosimy wrażenie ciepła, zimna, czy wilgoci… Pozostaje nam tylko trudna prosta sprawa – tak to sfotografować, by oglądający odniósł podobne wrażenie. Łatwizna! 😐

Powyższy wpis nie ma ambicji być jakimś instruktażem, czy wyczerpującym esejem na temat fotografii abstrakcyjnej. To po prostu parę wniosków, do jakich doszedłem przy różnych okazjach. Jeśli Cię przy tym poruszyłem, zostaw, proszę, znak poniżej! 🙂

Aha, prawie zapomniałem – bez względu na to, co fotografujemy, powinniśmy się przy tym dobrze bawić. Tak właśnie robiliśmy w klasie…

Advertisements