Oko (fotografa) – the eye

Co to jest? OKO. Wbrew pozorom, trudna sprawa to sprecyzować…

Bez tego nawet najlepszy sprzęt na świecie nie zrobi zdjęcia. Umiejętności pomagają, należy się postarać, żeby po prostu nie przeszkadzały. Bardzo się przydaje, gdy nie musimy studiować instrukcji obsługi za każdym razem, jak zmienimy kąt patrzenia. Bezapelacyjnie musimy instynktownie wiedzieć, jak zmienić szybkość migawki, czy przysłonę.

Nacisnąć spust migawki może każda małpa się nauczyć. Oprócz tego trzeba widzieć. I to nie tylko zobaczyć, że coś tam jest ładnego, interesującego, ale też potrafić zawęzić pole widzenia do esencji tego, co nas przyciągnęło do danego obiektu lub kadru. A to już nieco wykracza poza małpie umiejętności naciskania spustu. To już kwestia wyczucia, intencji, estetyki, czy interpretacji.

Czy oko można sobie wyrobić? Myślę, że tak. Do tego, jak do wielu czynności na wyższym poziomie, trzeba dojrzeć, dorosnąć – i to nie w kwestii lat. Po długim czasie robienia zdjęć, zaczynamy widzieć, co działa najlepiej, jak ujmować rzeczy w sposób przyciągający uwagę (nie tylko naszą). Osobiście wątpię, czy mam coś takiego, ale wierzę, że fotografia nauczyła mnie inaczej spoglądać na świat, często widzieć coś, na co inni nie zwracają uwagi (z tego, co mówią)… 🙂

“Oko” to drzwi duszy – Cartier-Bresson kiedyś powiedział. Coś w tym jest…

To, co zauważamy i utrwalamy za pomocą fotografii, świadczy o tym kim jesteśmy. Z fotografii można poznać, czy ktoś jest introwertykiem, czy lubi to i owo. Nie twierdzę, że z jednego czy serii zdjęć zrobimy psychologiczną analizę. O nie. Ale możemy ujrzeć jakiś aspekt osobowości fotografa.

I z drugiej strony, wystawiając zdjęcia dzielimy się sobą. Odkrywamy nasze wnętrze, czasami tak głębokie, że sami nie zdajemy sobie sprawy…

For the English part of this post, I will use what I wrote in response to my friend Tom Healy’s “Photographer’s Questionnaire” – an attempt to put together a couple of photographers’ answers to the same questions. And some of them (to say the least!) really got me thinking…

So here it goes:

This question got me thinking for a long, long time. I still cannot say whether I can answer it fully and exhaustingly. But I’ll give it a try.

The eye – in my humble opinion, it means the door to the soul, to our conscience and perception; it is the distorting device through which we look at the world – and interpret it in our own unique way. As Cartier-Bresson said, it is the mind’s eye. This way we can present how we perceive the world – our surroundings, ordinary and outstanding objects as well as the people around us.

We could also risk saying that the eye is the lens of the heart. And our task and greatest ambition is not to let our technical lack of skill and ability ruin the vision and not capture what we originally saw.

Time and time again photographers are asked how they saw what they had photographed – other people casually ignored, did not notice or pay attention to. In times like that we are able to see through the web of reality, a mesh obscuring subjects imperceptible to and ignored by others.  It is then possibly that we can risk saying we have the eye – a singular manner in which we see and interpret the world that is peculiar to us only.

Consequently, showing our unique vision, we share our personality with the rest of the world. We leave traces that can be assigned only to us. A photograph can show us at least some aspects of our character. So, exhibiting our works we reveal the inner us, very deep at times…

Hit me in the comments if it rings any bells or if you disagree with anything.

Advertisements